Nie będzie już w tym roku ścigania, chyba, że u księdza, ale zapowiadają zimę od początku listopada, co mnie zresztą bardzo cieszy :) Pora na małe podsumowanko.
W tym sezonie byłem na 11 maratonach, z czego 9 to kompletny cykl Grzegorza Golonki - wszystkie ukończone, 27 miejsce w klasyfikacji generalnej Mega i 10 miejsce w klasyfikacji TOP5 Mega. Do tego Mistrzostwa Polski w Wałbrzychu, gdzie przyszło mi się ścigać z całą czołówką, bo reszta zjechała na mega i zakończyłem wyścig po glebie i zerwanym łańcuchu na 50 miejscu.
Były jeszcze Michałowice, gdzie poważnie uszkodziłem siodełko i musiałem jechać do mety na całym pogiętym, a do tego jeszcze z dziurą w nodze ;). Mogło byc dużo lepiej, a tak skończyłem na 28 pozycji. Oprócz maratonów brałem udział także w wyścigu w WPKiW, gdzie zająłem niezłe 7 miejsce na najdłuższym dystansie Giga.

Ale wrócmy do cyklu MTBMarathon. Wszystko zaczęło się z Goślinie, przyjemny maraton jak na początek, niestety dziurawa dętka wykluczyła mnie z walki o dobrą pozycję.Długi weekend majowy oznaczał wyjazd do Karpacza, pierwszy górski maraton i dostałem nieźle w kość. Na Dwóch Mostach leżał jeszcze śnieg ;) Bardo, przyjemna górska trasa i słoneczna pogoda, sprawiły, że dobrze mi się tam jechało. Do tego mój debiut w roli teamowego kierowcy. Samochodem przejechałem w tym sezonie w sumie jakieś 3 tyś. km. Na szczęście rowerem więcej :)


Przyszedł czas na pierwszy smaczek sezonu, maraton w Głuszycy, przejazd przez tunele w Osówce, podjazd na Wielką Sowę. W tym roku pogoda dopisała, było sucho, może trochę zimno, ale dało się wytrzymać. Nie mogę się doczekać powrotu na te trasy.

3 tygodnie przerwy i Szczawnica. Wymarzona pogoda, ulewa od rana, na trasie hardcore, wszędzie woda i błoto. Napęd nie za bardzo chciał współpracowac, w końcu zerwałem łańcuch, ale maraton ukończyłem. Trasa jest ciekawa, szkoda, że pogoda zepsuła pierwszą jej częśc. Na zakończenie org zafundował nam przejazd przez rzekę ;)
Kolejny punkt to Międzygórze, trasa jakby nie pasująca do tego cyklu, nie trzeba wogóle posiadać technicznych umiejętności żeby to przejechać. Ale kryła się w tym pewna pułapka, niekończące się podjazdy, cholernie długie i męczące. Za to ile przyjemności sprawia pokonanie czegoś takiego. Przejechanie obok schroniska, będąc dumnym z siebie, że udało się tam wogóle wjechać.

Sierpień zaczął się kolejnym hardcorem w Istebnej. Koledzy mnie podkusili i pojechałem na giga, a od samego rana ogromna ulewa, która jak się później okazało nie przeszła i padało do samego końca. Znowu problemy ze smarowaniem, zerwany łańcuch do tego znikające klocki hamulcowe, co zaowocowało pokonywaniem wielu odcinków trasy z buta. 7 godzin w deszczu. Ale było dla mnie kluczową sprawą ukończyc ten koszmar, walka z samym sobą, ale na mecie wielki banan na ryju :)

Po Istebnej przyszło odprężenie w Krakowie, pogoda idealna, jak nigdy wcześniej w tym sezonie, sucho, ciepło i jeden z lepszych wyników w sezonie. Do tego doszło zadowolenie z przejechania wszystkich zjazdów na trasie :)

Na zakończenie Krynica, mrozów jeszcze nie było wcześniej (pozdro Marek ;) ), więc w Krynicy się pojawiły. Na Jaworzynie temperatura poniżej zera. Nie miałem już chyba motywacji, olałem tą trasę, kulałem się powoli do mety byłe skończyć. Niestety Spec nie trafił do mnie :(

Plany na przyszły sezon to przede wszystkim złapanie formy trochę wcześniej niż na Bardo, zrobienie porządku z napędem tzn. kupno nowej korby i manetek. Mam dosyć zrywającego się łańcucha. W samym sezonie kontynuacja startów w MTB Marathonie oraz wyprawa za granicę do Bad Goisern na Salzkammergut Trophy. Miał byc jeszcze start w Bike Challenge, ale niestety w tym roku te 2 imprezy się pokrywają. Może odwiedze też pana Langa na którymś z jego maratonów.
W tym miejscu chciałbym podziękowac wszystkim kumplom z teamu za udane wyjazdy i super atmosferę :)