29 września, Uphill Ustroń
Po całym tygodniu walki z sesją jedyną rzeczą, jakiej chciałem, był porządny sen. Ale musiał sen poczekać jeszcze jeden dzień, gdyż powstała inicjatywa ludowa, której celem okazały się zawody w Ustroniu :)
Pociąg odjeżdżał z Katowic o 7:08, co oznaczało pobudkę w środku nocy... nie pierwszą tego sezonu. Zastanawiając się dlaczego jeszcze tak ciemno jest, ruszyłem pod dworzec w Batorym na spotkanie z Sime. Gdy dotarliśmy na peron w Katowicach, pociąg właśnie się podstawiał. Było jeszcze dużo czasu więc wypiliśmy po kawie z automatu :)

Podróż szybko zleciała, do biura zawodów dotarliśmy na styk, nawet jeśli byśmy się spóźnili to wtyki u organizatora pozwoliły by na start :> Po zapisaniu się pojechaliśmy na miejsce startu tzn. most nad Wisłą. Na miejscu był już Lorzu, któremu nie chciało się startować, ale do góry i tak wjechał, ażeby wypić z nami piwo pod schroniskiem :)


Uphill to nie jest moja ulubiona dyscyplina sportu i nigdy się taką nie stanie :P Przez 22 minuty i 20 sekund, co dało mi 19 miejsce, myślałem, że umieram ;) Na szczęście u góry piwo czekało. Na godzinę 13 zjechaliśmy na rozdanie nagród do ustrońskiego amfiteatru. Wg regulaminu miała być tombola... miała. Rozdano nagrody, Lorzu został na miejscu, a ja w Sime potoczyłem się na Stecówkę z zamiarem wypicia kolejnego piwa :)

Schronisko na Stecówce.

Jechaliśmy przez centrum Wisły, a potem dolinę tej Czarnej w i prawo bardziej stromym odcinkiem pod same schronisko. Jak wcześniej wspomniałem piwo zostało wypite i okazało się, że zdążymy jeszcze na pociąg o 17 :) Więc rura na dół do Głębiec, gdzie ów ten już na nas czekał.

Dnia tego pękło mi 20k kilometrów na liczniku :) Mam nadzieję, że drugie tyle w krótszym czasie przejadę :P
Po całym tygodniu walki z sesją jedyną rzeczą, jakiej chciałem, był porządny sen. Ale musiał sen poczekać jeszcze jeden dzień, gdyż powstała inicjatywa ludowa, której celem okazały się zawody w Ustroniu :)
Pociąg odjeżdżał z Katowic o 7:08, co oznaczało pobudkę w środku nocy... nie pierwszą tego sezonu. Zastanawiając się dlaczego jeszcze tak ciemno jest, ruszyłem pod dworzec w Batorym na spotkanie z Sime. Gdy dotarliśmy na peron w Katowicach, pociąg właśnie się podstawiał. Było jeszcze dużo czasu więc wypiliśmy po kawie z automatu :)
Podróż szybko zleciała, do biura zawodów dotarliśmy na styk, nawet jeśli byśmy się spóźnili to wtyki u organizatora pozwoliły by na start :> Po zapisaniu się pojechaliśmy na miejsce startu tzn. most nad Wisłą. Na miejscu był już Lorzu, któremu nie chciało się startować, ale do góry i tak wjechał, ażeby wypić z nami piwo pod schroniskiem :)
Uphill to nie jest moja ulubiona dyscyplina sportu i nigdy się taką nie stanie :P Przez 22 minuty i 20 sekund, co dało mi 19 miejsce, myślałem, że umieram ;) Na szczęście u góry piwo czekało. Na godzinę 13 zjechaliśmy na rozdanie nagród do ustrońskiego amfiteatru. Wg regulaminu miała być tombola... miała. Rozdano nagrody, Lorzu został na miejscu, a ja w Sime potoczyłem się na Stecówkę z zamiarem wypicia kolejnego piwa :)
Schronisko na Stecówce.
Jechaliśmy przez centrum Wisły, a potem dolinę tej Czarnej w i prawo bardziej stromym odcinkiem pod same schronisko. Jak wcześniej wspomniałem piwo zostało wypite i okazało się, że zdążymy jeszcze na pociąg o 17 :) Więc rura na dół do Głębiec, gdzie ów ten już na nas czekał.
Dnia tego pękło mi 20k kilometrów na liczniku :) Mam nadzieję, że drugie tyle w krótszym czasie przejadę :P



Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna