Another blog in the wall

niedziela, września 30, 2007

29 września, Uphill Ustroń

Po całym tygodniu walki z sesją jedyną rzeczą, jakiej chciałem, był porządny sen. Ale musiał sen poczekać jeszcze jeden dzień, gdyż powstała inicjatywa ludowa, której celem okazały się zawody w Ustroniu :)

Pociąg odjeżdżał z Katowic o 7:08, co oznaczało pobudkę w środku nocy... nie pierwszą tego sezonu. Zastanawiając się dlaczego jeszcze tak ciemno jest, ruszyłem pod dworzec w Batorym na spotkanie z Sime. Gdy dotarliśmy na peron w Katowicach, pociąg właśnie się podstawiał. Było jeszcze dużo czasu więc wypiliśmy po kawie z automatu :)

Podróż szybko zleciała, do biura zawodów dotarliśmy na styk, nawet jeśli byśmy się spóźnili to wtyki u organizatora pozwoliły by na start :> Po zapisaniu się pojechaliśmy na miejsce startu tzn. most nad Wisłą. Na miejscu był już Lorzu, któremu nie chciało się startować, ale do góry i tak wjechał, ażeby wypić z nami piwo pod schroniskiem :)


Uphill to nie jest moja ulubiona dyscyplina sportu i nigdy się taką nie stanie :P Przez 22 minuty i 20 sekund, co dało mi 19 miejsce, myślałem, że umieram ;) Na szczęście u góry piwo czekało. Na godzinę 13 zjechaliśmy na rozdanie nagród do ustrońskiego amfiteatru. Wg regulaminu miała być tombola... miała. Rozdano nagrody, Lorzu został na miejscu, a ja w Sime potoczyłem się na Stecówkę z zamiarem wypicia kolejnego piwa :)

Schronisko na Stecówce.

 Jechaliśmy przez centrum Wisły, a potem dolinę tej Czarnej w i prawo bardziej stromym odcinkiem pod same schronisko. Jak wcześniej wspomniałem piwo zostało wypite i okazało się, że zdążymy jeszcze na pociąg o 17 :) Więc rura na dół do Głębiec, gdzie ów ten już na nas czekał.

Dnia tego pękło mi 20k kilometrów na liczniku :) Mam nadzieję, że drugie tyle w krótszym czasie przejadę :P

piątek, września 28, 2007



"... Arystarch z Samos przytacza pisma, w których ze znanych faktów wnioskuje się, że wszechświat jest wielokrotnie większy niż możemy to sobie wyobrazić. Zakłada się, że gwiazdy stałe oraz Słońce pozostają w spoczynku, a Ziemia porusza się po okręgu, w którego środku znajduje się Słońce oraz środek sfery gwiazd stałych. Stosunek promienia sfery gwiazd stałych i promienia orbity ziemskiej jest taki sam jak stosunek obwodu koła do długości jego środka..." Archimedes, Psammites

Celem dzieła Archimedesa pt. Psammites była krytyka przytoczonego poglądu Arystarcha. Archimedes uważał, że każdy stosunek dwóch długości wyraża się liczbą niezerową. Aby to wykazać opracował notację pozwalającą zapisać dowolnie wielki stosunek i oszacował stosunek średnicy wszechświata i ziarnka piachu.

„... dlatego jest oczywiste, że liczba ziaren piachu wypełniających sferę gwiazd stałych zakładaną przez Arystarcha jest określona i mniejsza niż osiem tysięcy miriad (10000) miriadów..." Archimedes, Psammites

Powyżej czwarta część z 429000 telefonów komórkowych złomowanych codziennie w USA...

wtorek, września 11, 2007

Nadchodzi maratonowy finał w Polanicy, w planach mam utrzymanie się w top 50 :) Nastawiam się na maraton w deszczu i temperaturze poniżej 10 stopni :) Po doświadczeniach sprzed 2 lat takich jak na dwóch poniższych fotach nic mnie nie będzie w stanie zaskoczyć :P





A tutaj nasz wesoły bus :) Tym razem nie tylko Darek będzie spać, bo startujemy o wiele wcześniej :P



poniedziałek, września 10, 2007

W ubiegłą sobotę po raz kolejny miałem przyjemność uczestniczyć razem z kumplami i znajomymi z Radia eM w organizacji wyścigu XC.
Jeszcze wcześniej, bo w piątek jeździliśmy po okolicy firmowym Jumperem: po namiot z 4Energy do ProLogis i na 3 Stawy zobaczyć, czy na skutek ostatnich opadów jeden z nich nie postanowił zalać nam terenu pod biuro zawodów ;)
Dzień bez nowych doznań jest dniem straconym, ten nie był -> przejechaliśmy się na pace Jumpera najbardziej okrężną drogą na dolinkę jaką można było wymyśleć ;p
Na miejscu na szczęście okazało się, że staw mieści się w swoich zwyczajnych granicach :) Tyle dzień pierwszy.

W sobotę pobudka o 6 (hurrraa nareszcie nie pada !!!), a pół godziny później Wojtek zbierający ekipę czekał już na dole. Do radia zapakować resztę sprzętu i wio na miejsce pracy.
Zaraz po nas przyjechał gościu z barierkami, które trzeba było rozładować, a potem pomiar czasu tzn. Marek Zieliński (www.datasport.pl).
Wzięliśmy z "working class hero" Kleyem Berlingo i pojechaliśmy znakować trasę, podczas gdy Beti i Michał zostali na miejscu i tworzyli biuro :)
Po paru minutach zatrzymali nas fest upierdliwi i zgrywający ważniaków policjanci w nieoznakowanym Oplu Vectra. Musieliśmy wrócić do biura po świstek-pozwolenie na jazde po Dolinie. Zobaczyli go na własne oczy i się odwalili.
Potem już tylko taśma/palik/kafar/taśma i tak w kółko przez 3 godziny co i tak jest nowym rekordem w oznakowaniu tej trasy, gdyż zwykle zajmowało to nam 5h ;p Jako, że sędziowanie odpadło nam z grafiku, mogliśmy się trochę poobijać. Gdy wystartowała Elita poszliśmy na obiad do Pan de Rossy :)
2 osoby z karetki już tam jadły, niestety zostały ściągnięte na doł, gdyż ktoś się rozwalił na trasie :/
Po jedzeniu przyszła pora na porządki. Więc Berlingo poszło znów w ruch. W międzyczasie zaczął padać deszcz. Postanowiliśmy ubrać nasze sexi peleryny: Tinky-Winky różowa Kleya i moja kultowa zielona z Fujifilmu, którą dostałem w Przesiece na maratonie :) Rozdania nagród nie widziałem. Wróciliśmy ze sprzątania, jeszcze tylko załadowaliśmy barierki i zebraliśmy się do domu.

Co jest najlepsze... wszystko to nie za darmo :)
Zdjęć nie wrzucam gdyż wszystkie znajdziecie na tej oto stronie
http://www.arteffect.pl/emtb/

wtorek, września 04, 2007

Muzyka... to nie tylko, jak w niektórych jej gatunkach, których muzyką bym nie nazwał, "bezmyślne walenie głową w ścianę", ale także teksty. To one wraz z dzwiękami tworzą jedną całość. Mały przykład poniżej :)