Rowery 2008 @ Expo Warszawa
Warszawa... że niby stolica? Po kolejnej wizycie w tym mieście co raz mniej jestem do tego przekonany. Poniżej fota ze ścisłego centrum miasta. Kamienica w stylu załężowskim. A droga do tego centrum wiodła ulicą dziurawą jak ser szwajcarski. Najlepsza była akcja z wciśnięciem guzika na przejściu dla pieszych, żeby włączyć zielone światło. Co sekundę leciał na słup i miejsce wokół tego przejścia wodospad wody. Cieżka była to misja z wciśnięciem tego guzika. Wystarczy wrażeń z miasta :P

Na tegoroczne targi rowerowe wybrała się skromna reprezentacja GT-Airco oraz Witold z kolegami :) Jako, że umowę z GT już podpisałem mogę napisać, że zaliczam się też do tej reprezentacji :) Tak tak, nowy sezon, nowe barwy. Jak tylko Vitesse uszyje nowe stroje. Mielismy jechać samochodem, ale Dominik postanowił zaimprezować, a ja miałem zajęty samochód i też nie mogłem jechać. Tak tak, prawo jazdy już dawno zdane i w kieszeni, ale nie chciało mi się jakoś ostatnio nic pisać na blogu :D Wracając do targów... niestety okazało się, że mimo zapewnień organizatorów powierzchnia wystawiennicza nie zmieniła się. Nie było zniżek dla studentów. Zabrakło też paru firm i w zasadzie jak co roku wystawiały się głównie warszawskie sklepy będące przedstawicielami poszczególnych firm. Z pozytywów: plecak wypchany katalogami i możliwość pojeżdżenia na i-Magic'u. Fajna sprawa, kiedyś sobie kupię taki trenażer.

Zobaczyć można też było pewną przydatną rzecz... saperka zamontowana do roweru bardzo przydałaby się na maratonie we Wrocławiu :) Następny Wrocław już 20 kwietnia, oby nie padało za mocno a trasa omijała szerokim łukiem słynne pole :)

Sezon niedługo, a w Warszawie są dobrze do niego przygotowani... poniżej tradycyjna dieta kolarza: piwo + kebab. Nie jedliśmy tam, było zamknięte :P Wylądowalismy na Burito w Złotych Tarasach.

Jak wcześniej wspomniałem, samochodem nie dało rady jechać, skorzystaliśmy z oferty PKP. Całkiem miła podróż, pachnące toalety, ludzie sprzedający piwo na korytarzu :D No i ta informacja, z której wszystkiego można się dowiedzieć.
Na tegoroczne targi rowerowe wybrała się skromna reprezentacja GT-Airco oraz Witold z kolegami :) Jako, że umowę z GT już podpisałem mogę napisać, że zaliczam się też do tej reprezentacji :) Tak tak, nowy sezon, nowe barwy. Jak tylko Vitesse uszyje nowe stroje. Mielismy jechać samochodem, ale Dominik postanowił zaimprezować, a ja miałem zajęty samochód i też nie mogłem jechać. Tak tak, prawo jazdy już dawno zdane i w kieszeni, ale nie chciało mi się jakoś ostatnio nic pisać na blogu :D Wracając do targów... niestety okazało się, że mimo zapewnień organizatorów powierzchnia wystawiennicza nie zmieniła się. Nie było zniżek dla studentów. Zabrakło też paru firm i w zasadzie jak co roku wystawiały się głównie warszawskie sklepy będące przedstawicielami poszczególnych firm. Z pozytywów: plecak wypchany katalogami i możliwość pojeżdżenia na i-Magic'u. Fajna sprawa, kiedyś sobie kupię taki trenażer.
Zobaczyć można też było pewną przydatną rzecz... saperka zamontowana do roweru bardzo przydałaby się na maratonie we Wrocławiu :) Następny Wrocław już 20 kwietnia, oby nie padało za mocno a trasa omijała szerokim łukiem słynne pole :)
Sezon niedługo, a w Warszawie są dobrze do niego przygotowani... poniżej tradycyjna dieta kolarza: piwo + kebab. Nie jedliśmy tam, było zamknięte :P Wylądowalismy na Burito w Złotych Tarasach.
Jak wcześniej wspomniałem, samochodem nie dało rady jechać, skorzystaliśmy z oferty PKP. Całkiem miła podróż, pachnące toalety, ludzie sprzedający piwo na korytarzu :D No i ta informacja, z której wszystkiego można się dowiedzieć.
Wypad ciekawy, małe urozmaicenie po sesji, teraz czekam już tylko na wiosenny wyjazd na narty do Włoch :)



Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna