Infrasettimanale Classico 17.08.2011
To co teraz przeczytacie, to opis kolarskiej ustawki, która odbywa się w każdą środę o 18:00 w Katowicach. Start i meta zlokalizowany jest na ulicy Mickiewicza.
Załozenie było jedno, jechać ponownie całą trasę i nie skracać. Była szansa, ładowałem węglowodany przez 3 dni i czułem się dosyć dobrze na starcie.
Wiedziałem, że aby mój plan się powiódł trzeba było dociągnąć z pierwszą grupą podjazd do Mikołowa koło kopalni. Rozpocząłem go jadąc z przodu, potem trzeba było się schować za grupą i nie odpaść. Z wywalonym językiem i mega zadyszką udało się utrzymać koła. Pierwszy sukces.
Dawaliśmy sobie częste zmiany, ile kto miał sił i doganialiśmy kolejne grupki. Na podjeździe w Wyrach doszliśmy Tomka, który wtedy już chyba złapał konkretnego zgona ;) Belgijski odcinek, to w dalszym ciągu ciężka praca, pod koniec którego doszliśmy Grzegorza Ossolińskiego, który jako pierwszy siadł nam na koło. Dalej we dwóch goniliśmy przez całe Podlesie. Na podjeździe na Kostuchnie zobaczyliśmy kolejną, trochę większą grupkę z Jakubem Świętkiem, którą udało się dogonić przed nawrotem na Ochojec. W dalszym ciągu z Przemkiem Tłokiem ciągle pracowaliśmy z przodu ciągąc za sobą coraz większy pociąg. Przed premią lotną przy OBI dogoniliśmy kolejną grupkę z Arturem Boratynem na czele. Można było chwilę odetchnąć. Ale nie zadługo, bo trzeba było dalej gonić. Ptasie osiedle, lotnisko i Paderewę mineliśmy w jakimś kosmicznym tempie. Praca się opłaciła. Przed wjazdem na Mickiewicza dostrzegliśmy pierwszą grupę! Finiszować już nie było z czego, ale udało się. Ciężka praca się opłaciła. Nie dość, że udało się przejechać bez skracania, to jeszcze odzyskując kontakt z pierwszą grupą pod koniec :) Średnia z etapu 37,2 km/h.
Chciałbym przede wszystkim podziękować Przemkowi za włożony wysiłek w pogoń. Do zobaczenia za tydzień.



