16-go czerwca brałem udział w Bikemaratonie w Ustroniu. Były to pierwsze moje zawody od ponad półtorej roku. Wynik marny ale nic dziwnego, jak się nie jeździ zbyt dużo, to nie ma na co liczyć ;) Mimo wszystko jechało się fajnie :)
Mina numer osiem.

Moja bryka. Co jak co, ale sprzęt to mnie nie zawiódł.

Bufety były dosyć dobrze zaopatrzone. A to już zdjęcie z mety. Troche owocków dla smaku :)

Teraz sesja, a po niej BM w Krakowie :)
Mina numer osiem.
Moja bryka. Co jak co, ale sprzęt to mnie nie zawiódł.
Bufety były dosyć dobrze zaopatrzone. A to już zdjęcie z mety. Troche owocków dla smaku :)
Teraz sesja, a po niej BM w Krakowie :)



Komentarze (3):
02 lipca, 2007 22:40 ,
Anonimowy pisze...
Nie mowiles ze daja darmowe jedzenie. Pewnie dlatego ze chciales dla siebie wiecej i miales racje, pojezdzilbym sobie rowerkiem po to zeby dostac banana.
Twoja gruba noga.
03 lipca, 2007 08:36 ,
Voytas pisze...
:) Aż tak mało jedzenia dostajesz na obiad? ;p
19 września, 2007 11:26 ,
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna